piątek, 25 lipca 2014

Od Mustanga

Rankiem galopowałem przez las. W pewnej chwili stanołem, bo usłyszałem szelest. Zrobiłem dwa kroki w przód i wtedy ją zobaczyłem. Była taka piękna, biała w jasno-brązowe plamy, na barkach niosła skrzydła, a jej czoło przystrajał srebrny róg. 
-Łał...- Cicho szepnołem z zachwytu. Klacz skubała trawę. Nawet mnie nie zauwarzyła. Postanowiłem się przedstawić. 
-Cześć, jastem Mustang. 
Klacz na moje słowa, trchę sie przestraszyła. 
-Cześć, jestem Rosa, co ty tu robisz. 
-Tak tylko spacerowałem i zobaczyłem ciebie. 
-Właśnie wracam do stada, chcesz je poznać? 
-Pewnie. 
-To choć. 
Rosa podniosła skrzydła w góre i już była nademną. Ja też wzniosłem się w górę i już lecieliśmy. Było cudownie! Wiatr targał nam grzywy, a my śmiejąc się szybowaliśmy wśród chmur. Przysiedliśmy na jednej, żeby odpocząć. Z góry widać było całą okolicę. 
- Tam jest nasza jaskinia...- Oznajmiła klacz, wskazując jaskinie, koło której kręciło się satdo koni.- ...widzisz? 
-Widze- Powiedziałem- A te konie? 
-To jest nasze stado, lećmy do niech przedstawię Cie. 
Zgodziłem się i polecieliśmy w strone stada koni i jaskini. 




Od Rosy:
Wzbiłam się w powietrze żeby przedstawić wszystkim Mustanga. 
- Cześć wszystkim! To jest Mustang! - powiedziałam z góry pokazując kopytem mustanga. 
- Cześć Mustang! - Wszyscy powiedzieli. Zleciałam na ziemię. 
- Już cię polubili - powiedziałam do Mustanga. 
- Serio? 
- O tak. Pokażę ci coś. 
Polecieliśmy w stronę lasu. W lesie pokazałam mu małe jeziorko w kształcie serca:


- To moje ulubione miejsce...Ładnie tu co nie? 






Od mustanga: 

-To najpiękniejsze miejsce w jakim byłem.-Powiedziałem z zachwytem. 
-Naprawdę?...Myślałam że taki ogier jak ty, widział wspanialsze widoki.-Swoim delikatnym, choć trochę smutnym głosem odparła Rosa. 
-Najpiękniejszy widok jaki w życiu ujrzałem to ty Roso. 
-Mustangu...nie wiem co powiedzieć. 
-Więc nic nie mów. 

Nasze usta się zetknęły się, bardziej romantycznego wieczoru, nie przerzyłem jeszcze nigdy. Jeszcze póżniej staliśmy przytuleni do siebie i wpatrywaliśmy się w zachodzące słońce nad jeziorkiem w kształcie serca. Kiedy zapadł zmrok, wróciliśmy razem do jaskini, wszystkie konie już spały, tylko Airrow nie było w jaskini, patrolowała okolice. Poszliśmy w głąb jaskini, bo tam było legowisko Rosy. Ona połorzyła się pierwsza, ja zaraz po niej. 
-Dobranoc.-Powiedziała Rosa, zamknęła oczy i juz spała. 
-Dobranoc.-Cicho szepnołem. 
Rono, kiedy się obudziłem Rosa jeszcze spała, tak jak inne konia. Nie budząc jej i ich wyszłem, żeby zaczerpnąć świerzego powietsza. Stanołem przywejściu do jaskini i rozejrzałem się. 
Mustang wstał bardzo wcześnie. Kiedy tylko się obudziłam poszłam do niego. 
- Witaj mój piękny - powiedziałam. Chyba się zdziwił bo aż podskoczył. 
- Witaj Roso. - odpowiedział. 
- Wiesz...Nigdy nikomu tego nie mówiłam ale...Kocham cię - i wtedy go pocałowałam. 






Od Mustanga: 

Myślałem że śnie, nareszcie znalazłem klacz która mnie kocha, tak bardzo jak ja ją. 
-Ja też cie kocham...-Wyszepnołem po pocałunku.-Czy zechcesz być moją partnerką? 
-Mustangu, od pierwszej chwili czekałam na to pytania, tak chcę!-Krzyknęła 
-Ja też. Myśle że musimy to powiedzieć stadu. 
-Dobrze, choć. 
Poszlismy do jaskini, konie już nie spały, szły w naszą strone. 
-Mustang i ja chcemy wam coś warznego powiedzieć.-Na słowa Rosy wszystkie konie staneły i spojrzał w naszą atrone. 
-Ja i Rosa jesteśmy parą.-Powiedziałem szczęśliwy. 
Wszystkie konie trochę zdziwione, zaczęły składać nam gratulacje, cieszyły się prawie tak bardzo jak my, wszystkie, ale nie Chaos. Czułem że coś z nim nie tak, kiedy pierwszy raz mnie zobaczył, krzywo na mnie patrzył, może nawet był zazdrosny o Rose? 
Dlatego postanowiłem z nim porozmawiać. Zobaczyłem że wychodzi z jaskini, chciałem pójść za nim. 
-Roso poczekaj na mnie zaraz przyjdę.-Oznajmiłem Rosie. 
-Coś się stało?-Spytała. 
-Nie, ale na chwilkę wyjdę, zaraz wrócę. 
Wyszedłem. Zobaczyłem Chaosa, szedł ze spuszczoną głowąw stronę wodopoju. Podleciałem do niego i spytałem: 
-Chaos coś nie tak? 
Nie odpowiedział. 
-Widziałem że nie spycjalnie się cieszyłeś kiedy powiedziałem że ja i Rosa jesteśmy razem, coś cię gryzie? 
Odpowiedziała mi cisza, lecz nie zrezygnowałem, pytałem dalej: 
-Jesteś zazdrosny? 
I wtedy Chaos wpadł w furie, szybkim kopniakiem przewrucił mnie na ziemiei krzykną: 
-Rosa należy do mnie, ona cię nie kocha, ona kocha mnie! 
Chciał mnie kopnąć po raz kolejny ale szybko uskoczyłem w bok. 
-Spokojnie, w stdzie jest dużo klacz.-Próbowałem żałagodzić sytuacje. 
-Właśnie, odczep się od Rosy! 
Zaczeliśmy kopać sie, gryść, szarpać! Nasząbyjkę usłyszało stado i szybko pod nas podbiegło. Daker i Alves złapali Chaosa. Ja w przeciwieństwie do niego szybo się uspokoiłem. Rosa rozgniewna krzyknęła na mnie: 



Od Rosy: Zobaczyłam jak Mustang i Chaos się biją. Byłam zła. 
- Co to było Mustang?! 
- On zaczął! Jest o ciebie zazdrosny. 
Chaos się wściekł. 
- ODWAL SIĘ OD NIEJ! ONA JEST MOJA!!! 
- Chaos! Nie jestem twoja! Zostaw mnie w spokoju! 
Mówiąc to parsknęłam mu prosto w oczy. 
- Chodźmy Mustang. 
Razem z Mustangiem odeszliśmy od Chosa jak najdalej. 



Od Mustanga: -Przepraszam za tą sprzeczkę, ale o ciebie warto walczyć.-Wytłumaczyłem się Rosie. 
-Naprawdę?-z niedowierzeniem spytała Rosa. 
-Naprawdę. 
-Mystang!...Ty krwawisz! 
Po moich plecach rzeczywiście spływała krew. 
-To sprawka Chaosa, ale prawie tego nie czuje, nic mi nie będzię. 
-Nie możesz zbliżeć się teraz do Chaosa, on może zrobić ci coś gorszego. Najlepiej dziśaj nie wracajmy do jaskini, przenocyjmy w lesie. 
-Lepiej nie, w lesie mogą być ludzie, przenocujmy w chmurach. 
-Dobże, ole czy dasz rade wzbić sięw powietrze? 
-Roso nie martw sieo mnie to tylko mała rana, za kilka dni niebędzie śladu. 
Wzniśliśmy się w górę, ja z tródem, ale nie dałem tego po sobie poznać. 
-Może tam?-Zaproponowałem wskazując na jedną z większych chmór. 
-Tam będzie idealnie.-Zgodziła się Rosa. 
Rosa siadła na chmuże, ja zaraz po niej. 

<Rosa?>








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz