-Łał...- Cicho szepnołem z zachwytu. Klacz skubała trawę. Nawet mnie nie zauwarzyła. Postanowiłem się przedstawić.
-Cześć, jastem Mustang.
Klacz na moje słowa, trchę sie przestraszyła.
-Cześć, jestem Rosa, co ty tu robisz.
-Tak tylko spacerowałem i zobaczyłem ciebie.
-Właśnie wracam do stada, chcesz je poznać?
-Pewnie.
-To choć.
Rosa podniosła skrzydła w góre i już była nademną. Ja też wzniosłem się w górę i już lecieliśmy. Było cudownie! Wiatr targał nam grzywy, a my śmiejąc się szybowaliśmy wśród chmur. Przysiedliśmy na jednej, żeby odpocząć. Z góry widać było całą okolicę.
- Tam jest nasza jaskinia...- Oznajmiła klacz, wskazując jaskinie, koło której kręciło się satdo koni.- ...widzisz?
-Widze- Powiedziałem- A te konie?
-To jest nasze stado, lećmy do niech przedstawię Cie.
Zgodziłem się i polecieliśmy w strone stada koni i jaskini.
Od Rosy:
Wzbiłam się w powietrze żeby przedstawić wszystkim Mustanga.
- Cześć wszystkim! To jest Mustang! - powiedziałam z góry pokazując kopytem mustanga.
- Cześć Mustang! - Wszyscy powiedzieli. Zleciałam na ziemię.
- Już cię polubili - powiedziałam do Mustanga.
- Serio?
- O tak. Pokażę ci coś.
Polecieliśmy w stronę lasu. W lesie pokazałam mu małe jeziorko w kształcie serca:
- To moje ulubione miejsce...Ładnie tu co nie?
Od mustanga:
-To najpiękniejsze miejsce w jakim byłem.-Powiedziałem z zachwytem.
-Naprawdę?...Myślałam że taki ogier jak ty, widział wspanialsze widoki.-Swoim delikatnym, choć trochę smutnym głosem odparła Rosa.
-Najpiękniejszy widok jaki w życiu ujrzałem to ty Roso.
-Mustangu...nie wiem co powiedzieć.
-Więc nic nie mów.
Nasze usta się zetknęły się, bardziej romantycznego wieczoru, nie przerzyłem jeszcze nigdy. Jeszcze póżniej staliśmy przytuleni do siebie i wpatrywaliśmy się w zachodzące słońce nad jeziorkiem w kształcie serca. Kiedy zapadł zmrok, wróciliśmy razem do jaskini, wszystkie konie już spały, tylko Airrow nie było w jaskini, patrolowała okolice. Poszliśmy w głąb jaskini, bo tam było legowisko Rosy. Ona połorzyła się pierwsza, ja zaraz po niej.
-Dobranoc.-Powiedziała Rosa, zamknęła oczy i juz spała.
-Dobranoc.-Cicho szepnołem.
Rono, kiedy się obudziłem Rosa jeszcze spała, tak jak inne konia. Nie budząc jej i ich wyszłem, żeby zaczerpnąć świerzego powietsza. Stanołem przywejściu do jaskini i rozejrzałem się. Mustang wstał bardzo wcześnie. Kiedy tylko się obudziłam poszłam do niego.
- Witaj mój piękny - powiedziałam. Chyba się zdziwił bo aż podskoczył.
- Witaj Roso. - odpowiedział.
- Wiesz...Nigdy nikomu tego nie mówiłam ale...Kocham cię - i wtedy go pocałowałam.
Od Mustanga:
Myślałem że śnie, nareszcie znalazłem klacz która mnie kocha, tak bardzo jak ja ją.
-Ja też cie kocham...-Wyszepnołem po pocałunku.-Czy zechcesz być moją partnerką?
-Mustangu, od pierwszej chwili czekałam na to pytania, tak chcę!-Krzyknęła
-Ja też. Myśle że musimy to powiedzieć stadu.
-Dobrze, choć.
Poszlismy do jaskini, konie już nie spały, szły w naszą strone.
-Mustang i ja chcemy wam coś warznego powiedzieć.-Na słowa Rosy wszystkie konie staneły i spojrzał w naszą atrone.
-Ja i Rosa jesteśmy parą.-Powiedziałem szczęśliwy.
Wszystkie konie trochę zdziwione, zaczęły składać nam gratulacje, cieszyły się prawie tak bardzo jak my, wszystkie, ale nie Chaos. Czułem że coś z nim nie tak, kiedy pierwszy raz mnie zobaczył, krzywo na mnie patrzył, może nawet był zazdrosny o Rose?
Dlatego postanowiłem z nim porozmawiać. Zobaczyłem że wychodzi z jaskini, chciałem pójść za nim.
-Roso poczekaj na mnie zaraz przyjdę.-Oznajmiłem Rosie.
-Coś się stało?-Spytała.
-Nie, ale na chwilkę wyjdę, zaraz wrócę.
Wyszedłem. Zobaczyłem Chaosa, szedł ze spuszczoną głowąw stronę wodopoju. Podleciałem do niego i spytałem:
-Chaos coś nie tak?
Nie odpowiedział.
-Widziałem że nie spycjalnie się cieszyłeś kiedy powiedziałem że ja i Rosa jesteśmy razem, coś cię gryzie?
Odpowiedziała mi cisza, lecz nie zrezygnowałem, pytałem dalej:
-Jesteś zazdrosny?
I wtedy Chaos wpadł w furie, szybkim kopniakiem przewrucił mnie na ziemiei krzykną:
-Rosa należy do mnie, ona cię nie kocha, ona kocha mnie!
Chciał mnie kopnąć po raz kolejny ale szybko uskoczyłem w bok.
-Spokojnie, w stdzie jest dużo klacz.-Próbowałem żałagodzić sytuacje.
-Właśnie, odczep się od Rosy!
Zaczeliśmy kopać sie, gryść, szarpać! Nasząbyjkę usłyszało stado i szybko pod nas podbiegło. Daker i Alves złapali Chaosa. Ja w przeciwieństwie do niego szybo się uspokoiłem. Rosa rozgniewna krzyknęła na mnie:
Od Rosy: Zobaczyłam jak Mustang i Chaos się biją. Byłam zła.
- Co to było Mustang?!
- On zaczął! Jest o ciebie zazdrosny.
Chaos się wściekł.
- ODWAL SIĘ OD NIEJ! ONA JEST MOJA!!!
- Chaos! Nie jestem twoja! Zostaw mnie w spokoju!
Mówiąc to parsknęłam mu prosto w oczy.
- Chodźmy Mustang.
Razem z Mustangiem odeszliśmy od Chosa jak najdalej.
Od Mustanga: -Przepraszam za tą sprzeczkę, ale o ciebie warto walczyć.-Wytłumaczyłem się Rosie.
-Naprawdę?-z niedowierzeniem spytała Rosa.
-Naprawdę.
-Mystang!...Ty krwawisz!
Po moich plecach rzeczywiście spływała krew.
-To sprawka Chaosa, ale prawie tego nie czuje, nic mi nie będzię.
-Nie możesz zbliżeć się teraz do Chaosa, on może zrobić ci coś gorszego. Najlepiej dziśaj nie wracajmy do jaskini, przenocyjmy w lesie.
-Lepiej nie, w lesie mogą być ludzie, przenocujmy w chmurach.
-Dobże, ole czy dasz rade wzbić sięw powietrze?
-Roso nie martw sieo mnie to tylko mała rana, za kilka dni niebędzie śladu.
Wzniśliśmy się w górę, ja z tródem, ale nie dałem tego po sobie poznać.
-Może tam?-Zaproponowałem wskazując na jedną z większych chmór.
-Tam będzie idealnie.-Zgodziła się Rosa.
Rosa siadła na chmuże, ja zaraz po niej.
<Rosa?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz