Zobaczyłam jakąś nową klacz w jaskini wraz z Darkerem.Jak już wcześniej zauważyłam, większość koni już na nią czekała. Podeszłam do niej pierwsza, wiedziałam że Airrow już z nią rozmawiała.
-Witaj w Stadzie Północy - powiedziałam bardzo pewna siebie i dumna.
-Witaj - odpowiedziała niepewnie.
-Jak masz na imię? Skąd jesteś? Jak się masz? - zaczęłam nawijać jak szalona zasypując biedaczkę pytaniami.
-Jestem Lia.
Wydaje mi się że nie nadążała za moimi pytaniami więc tylko się przedstawiła. Przestałam dopytywać.
-Przepraszam za te moje ciągłe pytania, za dużo mówię - powiedziałam po chwili ciszy.
-Nic się nie stało - znowu odpowiedziała z wielką niepewnością.
-Mam nadzieję że spodoba ci się w naszym stadzie - uśmiechnęłam się i odeszłam aby inni też mogli porozmawiać z Lią.
Poszłam spokojnie do wodopoju gdzie usłyszałam dziwny szelest. Rozglądałam się niepewnie.
Po chwili zobaczyłam Mustanga. Poszedłam do niego:
-Czemu nie witasz się z tą nową Lią? - zapytałam.
-Już to zrobiłem. - odpowiedział jakbym mu przeszkadzała.
-Widzę że coś jest nie tak więc już sobie pójdę. - powiedziałam spokojnym, niewzruszonym tonem.
Zastanawiało mnie jak dotarł przede mną nad wodopój ale zdałam sobie sprawę iż biegł cwałem lub galopował. Poszłam do jaskini przespać się, ponieważ całą noc nie spałam.
-Dobranoc. - powiedziałam Lii, która już miała wychodzić z jaskini.
-Miłego snu. - odpowiedziała zaskoczona.
Zasnęłam. Obudziłam się około południa. Poszłam nad wodopój i tam spędziłam cały dzień w pogoni za Volierem, z którym bawiłam się w berka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz