sobota, 5 lipca 2014

Od Darkera

Jak na pierwszy dzień w nowym stadzie było dobrze. Nawet bardzo! Zostałem Przywódcą. Zdziwiłem się, że Airrow mnie o to zapytała no bo jak to tak, nowy i od razu przywódca? Ale to dla mnie duży komplement. To znaczy, że Przywódczyni mnie szanuje i ufa mi. 
Słońce wstało i zajrzało do jaskini gdzie spała reszta stada. Wczoraj tu dołączyłem i jestem zadowolony. Ja oczywiście nie spałem, jak to zwykle. Przez całą noc patrolowałem okolice, rozejrzałem się, poznałem tereny, odgoniłem kilka nieprzyjaznych stworzeń i tak upłynęła noc. Teraz zerknąłem w stronę jaskini. Airrow się przeciągała, Rosa układała grzywę, Kristin budziła się. W drugiej części jaskini Mustang już wstał i szedł w stronę wyjścia (czyli moją), a Volier już skakał po jaskini.
- Dzień dobry. - przywitała się nagle Airrow.
- O, hej, dzień dobry. Jak noc? - zapytałem pogodnie. Nawet nie zauważyłem jak podeszła. Nie utrzymywałem kontaktu wzrokowego. To by się źle skończyło. Na szczęście Airrow wiedziała dlaczego. Lecz obiecała nikomu nie mówić. Na wszelki wypadek.
- W porządku. A u ciebie? 
- No, wiesz...Spacerowałem tu i tam...
- To znaczy, że nie spałeś?!
- No, ja w ogóle nigdy nie śpię. 
- Oj, Darker. Będę się musiała o tobie dużo nauczyć. - uśmiechnęła
się. 
- Heh, taki los. Przejdziemy się do Wodopoju?


Od Airrow:

-Pewnie-Zgodziłam się na propozycję Darkera.-A tak przy okazji,to mów mi po prostu na przywitanie: cześć.Ok?-Zapytałam.
-Ok-Odpowiedział.

Pogalopowaliśmy w stronę wodopoju.

-No i jesteśmy-Powiedział Sight.
-Tak-Podeszłam bliżej wody i napiłam się,Darker zrobił to samo.-Więc...Jak wyglądało  twoje dzieciństwo?-Zapytałam ogiera.
-Długo by opowiadać-Odrzekł.
-Powiedz,proszę!-Prosiłam.
-Ok,no więc...


Od Darkera:


- Ok, no więc urodziłem się wiosną. Zaraz po mnie urodził się mój brat - Bright (Brajt). On był moją zupełną odwrotnością. Zawsze cichy, spokojny, poważny i leniwy. Ale mniejsza. Urodziliśmy się w wojsku, takim ludzkim. Ponieważ moja mama była tam tylko po to, by było więcej koni (chyba wiadomo o co chodzi XD), nie brała udziału w treningach czy innych zajęciach dla wojskowych. Ale była ważną klaczą albowiem partnerką konia generała. Tak więc ludzie uznali mnie i brata za wartościowe konie i szkolili do ważnych funkcji. Ja miałem zostać koniem generała, po tacie, a mój brat, jako że był minimalnie gorszy ode mnie, koniem porucznika. Kiedy mieliśmy z bratem po półtora roku, zachciało mi się wolności. Uciekłem podczas walki. Mój właściciel spadł ze mnie i wtedy uciekłem. Jednak po paru dniach mnie złapali. Byłem młody i niedoświadczony. Nie karali mnie. W zasadzie było tak, jakby nic się nie stało. Jednak kiedy wróciłem okazało się, że mama nie żyje. Była w kolejnej ciąży ale zjadła coś niedobrego i zmarła. Tata pogrążył się w rozpaczy. Przestał jeść i pić. Po paru dniach on również zmarł. Generał był załamany. Cieszyło go jedynie to, ze ja jestem wyszkolony na stanowisko ojca i ogłosił mnie oficjalnie koniem generałem. Minęło 2,5 roku. Byłem już świetnie wyszkolony, mój brat również. Pojechaliśmy na wojnę. Wygraliśmy ale mój generał poważnie oberwał. Po paru dniach zmarł. Było mi przykro. Ten człowiek był dobry. Bardzo dobry. Zawsze dawał mi to, czego potrzebowałem. Wszystkie konie traktował z należytym szacunkiem. Po tej tragedii każdy z wojskowych próbował mnie ujarzmić. Oczywiście, ja nie chciałem już jeździć bez mojego generała. Załamani stwierdzili, że nie ma sensu dłużej mnie tu trzymać i wypuścili mnie na wolność. Bałem się o brata ale wierzyłem w niego. 
Minęło kilka dni aż znalazłem ślady kopyt. Po nich doszedłem do ciebie. Resztę historii znasz. - zakończyłem. 
- Jej. Nie wiedziałam, że na świecie żyją jeszcze tak dobrzy ludzie. - powiedziała po chwili. Wyraźnie była zdziwiona.
- Tak, on był niesamowity. Ale dość o mnie. Może teraz ty coś opowiesz? - zapytałem z uśmiechem. 



Od Airrow:

-No więc tak:
Urodziłam się w stadninie koni w Tennesse.Tylko gdy nauczyłam sie chodzić mama,ja i moja siostra uciekłysmy ze stadniny.Dołączyłyśmy do stada koni Wilderbaught.Wolność mojej mamy nie trwała długo,juz po paru tygodniach ludzie nas odnaleźli i zabili moją matkę,a siostrę zabrali ze sobą.Mnie nie zabrali tylko dlatego że schowałam się w krzakach,chciałam im pomóc,ale co mogło zrobić 4 miesięczne źrebię.Wychowałam sie z klaczą o imieniu Elesse,nauczyła mnie,a raczej wpoiła mi do głowy że ludzie robią wiele złych rzeczy,i że nigdy nie mam się do nich zbliżać.Elesse była przewódczynia stada,które mnie znalazło,samą,zmarzniętą,mokrą i zaniedbaną.Gdy miałam 2 lata stado zostało zaatakowane przez wilki,tylko ja przeżyłam.Zaczęłam uciekać,aż natrafiłam na wspaniałe miejsce zwane Północą,i wtedy założyłam to stado.Po roku pojawił się pierwszy koń w stadzie.To wszystko co pamiętam o sobie.



Od Darkera:
- No tak, teraz rozumiem czemu tak bardzo nie lubisz ludzi. - powiedziałem w zamyśleniu patrząc w ziemię. Niezwykle trudno mi było nie patrzeć w oczy Airrow. Były inne niż innych. Takie...Dość, bo spojrzę!
- Hm, no tak. Em, Darker? - odezwała się. Chyba też nad czymś myślała.
- Tak? - zapytałem, ale dalej nie patrzyłem jej w oczy. 
- Czy próbowałeś nad tym panować? - zadała pytanie.
- Mówisz o wzroku? - podniosłem głowę, ale wpatrywałem się w niebo, tuż nad Airrow.
- Mhm.
- Cóż, próbowałem, byłem u Szamana, wiązałem sobie oczy...Nic to nie daje. Nie potrafię nad tym zapanować ani tego "wyłączyć". Ja cały czas się boję, że kogoś okaleczę. Kogoś, kto na to nie zasługuje. - pokręciłem delikatnie głową. - Brr, nudny temat i taki upiorny. Co powiesz na spacer nad Zatokę? - rozluźniłem się i uśmiechnąłem. Ten temat nie był dla mnie. Pogodziłem się już z myślą, że nigdy nie spojrzę przyjaciołom w oczy, tylko wrogom. 



Od Airrow:
-Z chęcią.-Powiedziałam.
Pokłusowaliśmy nad zatokę.Była piękna o tej porze.I jeszcze byłam tam z Darkerem,on był...Inny niż inne konie,był sympatyczny i wbrew pozorom nie jest brutalny,jak to myśla inni.Ale mnie nie obchodzi co myślą inni,ważne to co myślę o nim ja.
-Lubisz tu przychodzić?-Zapytałam.
-Tak,ładnie tu.-Powiedział Darker.
-Najlepiej jest tu o tej porze roku.Latem.Zachody słońca sa tu niesamowite.
-Zgadzam się.To miejsce ma w sobie coś,nie wiem co takiego,ale jest wspaniałe.
-Ono ma w sobie Północ.

Darker?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz