Kasztan pojawił się niczym cień na polanie. Hrabia Drakula przybył, buahahaha. W każdym razie, kłusem udał się w stronę lasu. Brązowa grzywa powiewała na wietrze, oczy bacznie lustrowały otoczenie, co kilka chwil jednak kierując się w otchłań pokrytego białym puchem nieboskłonu. Alves w sumie zawsze miał słabość do takich miejsc. Zielona trawa zwinnie chroniła się przed atakami kopyt ogiera. Dotarł na skraj lasu, i chociaż w pierwszej chwili chciał iść dalej, to w oczy rzuciła mu się dosyć duża jaskinia, obok której kręciło się kilka koni. W sumie warto dowiedzieć się, co się dzieje. Szybkim, sprężystym kłusem podszedł do jaskini, strzygąc uszyma. Majtnąłem ogonem, w sumie nie czekając na nic wszedłem do jaskini.
- Witaj. - rzekła Airrow.
Jakoś tak podświadomie czułem, że gdyby miała brwi, to zarzuciła by jedną w górę, no ale ewolucja nie była aż tak bardzo szczodra. Uśmiechnąłem się z lekka, bo nie powitano mnie tak jak zwykle, zębami i kopytami.
- Witam. - mruknąłem.
Porozmawialiśmy, pośmialiśmy się, miło było. Airrow nawet zaproponowała mi dojście do stada. Miło. Przyjąłem, jakby co to przecież mogę odejść. Mruknąłem zadowolony, obijając ogonem po bokach. No to jestem członkiem stada. Uch, dawno już nie odczuwałem przynależności do czegokolwiek...
czy szukacie kogoś do stronki ? :)
OdpowiedzUsuń