Pierwszy dzień w Stadzie Północy.
-To jak ona się w końcu nazywa?-Pyta Rosa.
-Kristin.-Odpowiada Airrow.
-Co takiego ten Damon w niej widzi?
-Nie wiem o czym ty mówisz. Fakt, to właśnie Damon zaproponował jej należenie do naszego stada, ale to był zwyczajny przypadek.
Airrow i Rosa rozmawiały o Kristin, nowej klaczy w ich stadzie. Rosa była lekko zazdrosna o Damon, przystojnego ogiera, należącego do ich stada. W pewnym momencie ich rozmowę przerwała Kristin, która podeszła aby pierwszy raz je zobaczyć i przywitać się z nimi. Była pełna wiary, że Rosa i Airrow zaakceptują ją i z radością przyjmą do stada tak, jak jej kolega Damon.
-Witajcie, wy pewnie jesteście Airrow i Rosa, Damon dużo mi o was opowiadał.-Grzecznie przywitała się Kristin.
-Tak, ja nazywam się Rosa, to jest nasza przewodniczka stada, Airrow.
-Bardzo miło jest nam cie poznać.- zapowiedziała Airrow.
-Mi też Airrow, jest miło was poznać.
-To co, może pogalopujemy sobie po nasze łące, co wy na to?- Zaproponowała Rosa, która uwielbia biegać.
-Ja, bardzo chętnie, a ty Airrow?-Oznajmiła Kristin.
-Dobra, to biegnijmy!- Zawołała Airrow.
I wtedy trójka ślicznych klacz pogalopowała na łąkę, a potem wszystkie trzy wzbiły się w powietrze. Airrow na swoich skrzydłach z cienia, Rosa na swoich biało brązowych i Kristin która frunęła bez skrzydeł. Po małej rozrywce przyjaciółki poszły do jaskini w której zasnęły. Jaskinia wówczas była pusta, bo Damon i Volier paśli się na łące, właśnie wtedy, kiedy Prosa, Kristin i Airrow latały w chmurach. Damon i Volier marzyli o takiej wycieczce w przestworza, lecz ani jeden, ani drugi nie posiadali skrzydeł, nie potrafili ich wytworzyć ini latać bez nich, podobnie jak Kristin. Niedługo po tym jak klacze zasnęły, ogiery też wróciły, Damon celowo, położył się blisko Kristin, ona wiedziała, tak jak Rosa że Damon jednak coś do niej czuje, Kristin też czuła coś do niego.
Od Damona:
Położyłem się obok Kristin,słodko spała.
-O,już wstałaś?
-Tak,pójdziemy się przejść na łąkę?
-Pewnie!-Powiedziałem.
Biegliśmy bardzo szybko.Gdy byliśmy juz na miejscy zaczęliśmy się ścigać do zatoki.
-Będę pierwsza-Wykrzyknęła Kristin.
-Chyba śnisz-Odkrzyknąłem.
Od Kristin:
Podfrunęłam w górę, żeby prześcignąć Damona ale nie udało mi się ten niezwykły ogier był za szybki.
-Poczekaj, Damon!-Krzyknęłam za nim.
On zwolnił i razem, równo galopowaliśmy po trawie. Zatrzymaliśmy się przy wodopoju i zaczerpnęliśmy wody. Po chwili położyłam się na trawie patrząc w chmury. Damon położył się koło mnie. Popatrzyliśmy równocześnie na ptaki które frunące po niebie...
-Tyle bym dał za jeden lot...-westchną.
-Jeśli chcesz to zabiorę cię w chmury.-Zaproponowałam mu.
-Jak?
-Zobaczysz.
Wstaliśmy i podfrunęłam w górę użyłam magi by unieść w górę i Damona, udało się..
-Ha, ha, ha, lecę!-Krzykną Damon.
-Ha, ha...-Zaśmiałam się.
Lecieliśmy, było tak romantycznie! Po godzinie lotu opadliśmy na ziemie, przelałam trochę magi do serca Damona, mógł już latać sam.
-Było fantastycznie, dziękuję.-oznajmił.
Tylko westchnęłam i wtedy, wtedy nasze usta zetknęły się! To był najpiękniejszy wieczór w moim życiu.
Od Damona:
Do jaskini wróciliśmy lecąc.To było niesamowite! I jeszcze pocałunek Kristin.
Wlecieliśmy do jaskini.Inne konia już spały oprócz Arrow,która nie była obecna w jaskini.
-Chodźmy już spać-Powiedziałem.
Położyliśmy się obok siebie i zasnęliśmy.Na dworze usłyszałem szelest,więc wyszedłem to sprawdzić.
Od Kristin:
Obudziły mnie słowa Damona
-Kristin.- Szepną cicho - Wstawaj.
-Co się stało- Spytałam go.
-Niepokoi mnie ten szelest na dworze, słychać go w całej jaskini.
Rzeczywiście w jaskini słychać było podejrzany szelest, nie mogłam odgadnąć co go wydaje.
-Zobaczmy co to.-Zarządziłam.
Wyszliśmy. Okazało się że ten podejrzany szelest wydawały obce konie, to były trzy czarne ogiery z Stada Mroku. Damona wyraźnie zdenerwowała ich obecność, kiedyś tłumaczył mi że Stado Północy nie przyjaźni się Stadem Mroku.
-Czego chcecie?-Nieprzyjemnym tonem spytał Damon.
-Co cie to obchodzi, spadaj koniku, nie dasz na trzem rady!-Jeden z czarnych koni zakpił z nas.
-To nasze terytorium, to wy spadajcie!-Krzyknął Damon.
-Będziemy tu ile tylko będziemy sobie chcieli!-Odkrzykną ten czarny koń.
Był środek nocy, słabo było widać ich sylwetki w tych ciemnościach.
-Jeśli sami stąd nie pójdziecie, to was wyrzucę!
Damon wpadł w furię, zanim członkowie Stada Mroku, zaczęli się śmiać, Damon jednym kopnięciem przewrócił jednego, potem drugiego, trzeci rzucił się na mnie i już miał mnie wywrócić, ale Damon tylko śmigną i zamiast mnie to ten czarny koń leżał na ziemi.
-Uciekajcie!- Krzykną Damon.
A czarne konie już były daleko, uciekły.
-Byłeś taki odważny, nie wiedziałam że jesteś taki śilny!-Pochwaliłam wybawce.
-To nic wielkiego, Stado Mroku jest mocne w pysku, ale słabe w walce.-Odpowiedział Damon.
-Wracajmy do jaskini, dziś jest chłodna noc a ty cała się telepiesz. Zaproponował-W jaskini jest jedno takie miejsce w którym śpimy w zimę, ta część jest wypełniona sianem, tam się ogrzejesz.
-Dobrze, choćmy.-Zgodziłam się.
Myślałam że to koniec przygód tej nocy, ale myliłam się, bo Damon coś kombinował. Później wyszedł z jaskini, potajemnie poszłam za nim.
Od Damona:
Poszedłem spotkać się z przyjaciółką,białym unipegiem.
-Cześć-Przywitałem się.
-Witaj-Odpowiedziała.
Od Kristin:
Zdenerwował mnie to że Damon rozmawia z jakoś klaczą, w dodatku z pegazo-jednorożcem. Zupełnie niespodziewanie wtrąciłam się w ich cicha rozmowę słowami:
-Damon, kto to jest?
-Co ty tu robisz nie śpisz?-Zdziwiony spytał.
-Jak widać nie!
-To jest moja stara znajoma, nazywa się Rewizja.
-Acha i postanowiłaś porozmawiać sobie ze znajomą w środku nocy, kiedy wszyscy śpią?
-No......Bo tok się złożyło....No że...-Jąkał się Damon.
-Nie tłumacz się, wszystko rozumiem!- Zdenerwowana krzyczałam.
-To nie tak Kristin, ja ci wytłumaczę...-Ta jakaś Rewizja krzyknęła za mną.
Ale nie odpowiedziałam. Szybkim krokiem weszłam do jaskini, ale szłam dalej. Z tyłu było drugie wyjście. Wyleciałam nim. Poleciałam w górę, bardzo wysoko. Przysiadłam na jednej z chmur i zaczęłam płakać.
-Najpierw Rosa, potem ta Rewizja, co jeszcze?- pytałam sama siebie.
Damon nie miał szans mnie dogonić, byłam najszybsza w lataniu w całej okolicy. Nie obchodziło mnie co oni teraz robią, chciałam być sama. Zobaczyłam że chmury utworzyły jakiś krztałt, przypominał zamek. Podfrunęłam bliżej, to był zamek z chmur. To był legendarny zamek o którym wiedział każdy, pegaz i każdy koń, który potrafił latać większość zwykłych koni. Wleciałam do niego, był wspaniały, zwiedzałam każdą jego komnatę. Już robiło się jasno i Damon zdążył mnie znaleźć w zamku. Przyleciał sam, bez Rewizji. Nawet nie pytał co tu robię, skąd ten zamek, tylko zaczą się tłumaczyć:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz